piątek, 18 lipca 2014

co umie Stifler....czyli jak zostałam drugą Montessori

Dziecko mi się postarzało o cały rok w zeszły czwartek.
Rozczuliło mnie to ogromnie, bo taki duży już jest, taki zabawny, takie włoski długie już ma. Wszystkie trzy. Z tyłu głowy głównie.
Obserwuję Stiflera jak siedzi co dzień w piaskownicy, macha patykiem, zabiera innym dzieciom samochodziki i stale doprasza się Flipsów....chyba jednak zostanie gliniarzem w drogówce.
Albo komornikiem, w końcu co zobaczy to zaraz chce mieć. Choć z drugiej strony w sklepach usilnie próbuje naciągać nas na książki, nie na przetwory więc może jest jeszcze nadzieja.
Jest taki uroczy. Jak tak na niego patrzę to chciałabym go schrupać.
A gdy budzi się nadal w nocy na porcję mleka to nawet czasem żałuję, że nie mogę tego zrobić.

W każdym razie nie wiadomo kiedy to minęło. Dopiero co przyniosłam małe,


pogodne


zawiniątko ze szpitala, a dziś ta sama istota siedziała 15 minut temu przede mną i z uporem maniaka powtarzała dobre pół godziny "kot" pokazując na kota, który nie wie wprawdzie o co chodzi, ale nie ufa Młodemu profilaktycznie Choć w zasadzie się kumplują. A jeszcze bardziej w zasadzie to żyją w pełnej symbiozie. Gdzie Stifler tam i Rychu. I odwrotnie.

Zaczyna się od piątej. Wtedy obaj ze Stiflerem pijemy cappuccino. Ja bez mleka, on bez kawy. Dalej to od kilku dni dziecię me zależnie od tego czy postanowię się jeszcze przy nim położyć albo zasypia, albo wstaje. Konkretnie, to gdy kładę go do mojego łóżka, półprzytomna głaskam po główce i szepczę błagalnym tonem żeby zasnął- wstaje. Natomiast gdy ja stwierdzam, że się wybudziłam i na pewno już nie zasnę, wstaję i odwracam się do szafy, aby wziąć czyste ciuchy dla niego- idzie spać. Gdy się budzi od razu zasuwa do drzwi i żąda wpuszczenia Rycha do pokoju. Woła: "kot,kot, kot, kot, kot", po czym patrzy mi twardo w oczy jakby sprawdzał czy jestem świadoma, że takie "coś" mamy. Później obaj jedzą śniadanie. Stifler siedzi na swoim krzesełku, Rychu tuż pod nim. Od kiedy Stifler próbuje jeść samodzielnie odnoszę wrażenie, że Rychu najada się bardziej. Około 9 jest obowiązkowe wyczesywanie i robienie "cacy cacy", które to może robić tylko dziecko. Raz się rozpędziłam i też chciałam Rychowi cacy cacy zrobić.... ale w sumie nie ma co do tego wracać. Nie chowam urazy, a i blizny prawie nie widać.
Około tej godziny ostatnio wstaje też Maciek. Pierwsze moje słowa do męża zazwyczaj brzmią:
-Pamiętaj, że prawdziwy dżentelmen kota zawsze nazwie kotem, choćby się o niego potknął i upadł.
Czasem pomaga.
A czasem Maciek odpowiada mi, że nie jest prawdziwym dżentelmenem, bo do dziś nie wie, w której ręce trzyma się widelec, jak się w lewej trzyma kotlet.

Największy szał zaczyna się wtedy, gdy w domu jest karton. Jako kociara powiem Wam, że niezależnie jak wypasione Wasz kot miałby legowisko i tak będzie wolał spać w kartonie. Stifler także. Może to dobrze? W końcu tektura musi mieć jakieś ważne mikroelementy w sobie. Inaczej by jej chyba nie jedli....

W domu moje najmłodsze dziecko w każdym razie można spotkać, od kiedy się w nim pojawił, zawsze w towarzystwie Rycha


Drugim najlepszym towarzyszem zabaw od samego początku jest Szara Eminencja.
Jest też autorem covera "Kołysanki dla nieznajomej". Wersja jest dość znacznie zmieniona, bo nie przypominam sobie, aby w oryginalne było:

....Kocham cię nieprzytomnie
    jak suchy pampers siusie,
   bo jesteś mym dzidziusiem...


Ostatnio nawet spytałam Szarego w czym tkwi jego tajemnica sukcesu i dlaczego Stifler widząc go aż piszczy z radości. 
-Żeby lubił Cie bobas musisz myśleć jak bobas- odparł filozoficznie, po czym wsadził sobie Flipsa do buzi i razem poraczkowali w stronę kuchni.

Chrupki kukurydziane, Stifler i Szary to u nas w ogóle dość kontrowersyjny temat i przeglądając zdjęcia w aparacie czasem można się nieco zdziwić.



Nie powiem, don Juan również orze jak może biorąc czynny udział w edukacji młodszego brata


 



 Ooo, a jak już tak w temacie edukacji jesteśmy, to muszę się Wam pochwalić, że już w 8 miesiącu życia Stiflera pediatra stwierdziła, że jest on rozwinięty jak roczny dzieciak. 
W 10 miesiącu zaś, na wizycie kontrolnej, rozpływała się na dobre w zachwytach.

A zaczęło się od niewinnego polecenia skierowanego do mnie "to proszę wymienić co dziecko umie".
No więc zaczęłam wyliczać:
  • stawia pierwsze niepewne kroczki 
  • potrafi samodzielnie zjeść coś o niezbyt wymagającej konsystencji (zdecydowałam ,że to brzmi lepiej niż "zażera się parówkami")
  • potrafi naśladować odgłosy zwierząt: pieska (po czym rozległo się głośne "hau"), kotka ("miau" rzecz jasna), myszki (poskrobał w przewijak łapką), krowy ("muuuu"), udaje rybkę (Stifler pocmokał bezgłośnie robiąc dziubek lepszy niż niejeden lachon), no i pracujemy nad koniem, żabą i królikiem, bo na razie wyglądają tak samo, po czym wskazałam na podskakującego na siedząco Stiflera
  • naśladuje odgłos samochodu (nie wiem jak się zapisuje dźwięk, jaki wydaje odpalany silnik, takie "yynynynynyyyy"), ryczącego lwa ("agrrrrrr")
  • robi "halo halo" (tu Stifler demonstracyjnie przyłożył rękę do potylicy udając, że odbiera telefon. Spoko, kiedyś mu powiemy, że tak za dużo nie usłyszy)
  • robi "pa pa" (tak, tak, pomachał)
  • robi "o jejku jejku" (Stifler złapał się za głowę i zaczął nią kiwać na prawo i lewo, jak ja gdy czuję się jak moja kawa- słaba i zimna, a do wieczora zostało jeszcze jakieś 14 godzin)
  • pokazuje głową "nie" (co wyszło tuż przed daniem w długą, gdy jedna z cioć zaszczebiotała wyciągając w jego stronę ręce "przyjdziesz do cioci?") 
  • mówi "mama", "tata", "baba"
  • w książeczkach pokazuje kilka zwierząt, gdy się wymieni ich nazwy 
  • gdy słyszy "spacer" ustawia się przed wyjściowymi drzwiami i jak się w przeciągu pięciu sekund z nim nie wyjdzie to ryczy.  Ogólnie też rozumie to, co się do niego mówi i w większości wykonuje polecenia. No może poza "błagam, śpij wreszcie", "jest trzecia w nocy, mógłbyś sobie sam zrobić mleko?" i takie tam inne
  • żeby nie było tak kolorowo nadal odmawia korzystania z sortera. Odkąd zrozumiał, że nie da rady połknąć żadnego klocka na dobre stracił zainteresowanie
- No brawo, pięknie!- wykrzyknęła pani doktor szczerze rozentuzjazmowana, po czym dodała- Musi pani przyznać, że z trzecim dzieckiem idzie wszystko znacznie szybciej i łatwiej, jak już człowiek ma wypracowane metody i wie jak najskuteczniej dziecko uczyć.
- Coś w tym jest- odparłam, zastanawiając się równocześnie czy powiedzieć jej o tym, że Szary z don Juanem mogą po pół godziny grać w weekend dłużej na kompie za każdym razem jak go czegoś nauczą....

Ma się ten łeb, co?!
Normalnie taka ze mnie Montessori wielodzietnych.

I jeszcze wrzucę Wam kawałek filmiku, jakość kiepska, ale i tak liczy się jako dowód na to, że Stifler jak najbardziej wpasował się w rodzinę;)


A na koniec kilka aktualnych fotek z wiejskiej rezydencji i nie tylko...

33 komentarze:

  1. Piękne dzieci,co tu dużo pisać,przecież po fotkach widać,na dodatek nie jest im obojętna muzyka co też doskonale widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki serdeczne, co do muzy się zgadza- oboje muzykalni, chyba po mnie, ale się nie chcę chwalić;)))))

      Usuń
  2. Gites chopoki :) Ja właśnie za 2 tygodnie mam termin - synek w drodze :) Córa 2,5 letnia siedzi mi na kolanach - i ledwie sie juz tu mieszczą oboje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i od razu szczęśliwego rozwiązania życzę;)

      Usuń
  3. Zdolne chłopaki :) widać ,że dobrze będą reprezentować nasz kraj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Ja też mam nadzieję ,że będą reprezentować nas godnie, a w każdym razie na tyle dobrze, żebym jednak tę starość mogła spędzić bimbając z młodymi ciachami na Karaibach;)))

      Usuń
  4. Jak to jest ze dzieci nam sie starzeja o lata a my ani dnia? :-) Poniewaz wszyscy beda zachwycac sie dzieciaczkami ja powiem Ci ze fajnie wygladasz na zdieciu. No I oczywiscie gratuluje pociech, masz fajna rodzinke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Yasemin, zwłaszcza za to "fajnie wyglądasz". Toż to miód na moją nadwagę...znaczy... na moje serce;)))

      Usuń
  5. Nietypowa masz swietna zaloge :)))No ale bez ciebie byliby zwyklymi facetami:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  6. Tos Ty taki rodzynek w rodzinie jak moj slubny. U nas dla odmiany same baby, trzy corki, suka i dwie kotki. No i ja!
    Pewnie i u Was Stifler byl ostatnia rozpaczliwa proba dorobienia sie dziecka innoplciowego,co? Dobrze znamy ten bul-bul.
    I wiesz co? Moja najstarsza tez dopiero co sie urodzila, a juz jest starsza od Ciebie. Ani wiec sie obejrzysz, jak Stifler bedzie taki stary. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie strasz mnie:))) Ja co dopiero rodziłam pierwszego syna, pamiętam to jak dziś, a to było już przeszło dziesięć lat temu. Jak sobie pomyślę, że on za niecałe osiem lat będzie pełnoletni to mnie już przechodzą ciarki:)

      Usuń
    2. Nietypowa ja dopiero co rodzilam mojego syna:)),a 9 miesiecy temu powitalam na swiecie wnuka:))No ja sie pytam kiedy ten czas mi tak przelecial?????Nie mysl ze z toba bedzie inaczej.Dorusia

      Usuń
    3. Dzięki za rozwianie resztki złudzeń:)) Właśnie miałam wizję siebie, jako przerażającej dzidzi-piernika:)))))

      Usuń
  7. Świetne te Twoje Chłopaki. No cud, miód i orzeszki i daj mi znać, jak już będą kandydować, to w końcu na te wybory pójdę. A dla Stflerka- 100lat. No i myślę, że jak zostawisz przegotowaną wodę i odmierzoną porcję mleka, to powinien szybko załapać, jak się to robi. A jak nie- to Rychu pomoże.

    Ps. Ania, no roczek, roczkiem, ale Ty daj w końcu znać, gdzie ta Twoja 30tka będzie, bo nie wiem, czy rezerwować odsysanie tłuszczu last minute?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Martuś.
      Ale przecież znasz ten ból, nasze dzieci nie mogą nie być zajebiste...to te cholerne geny;))))

      Usuń
  8. Starsze rodzeństwo jest bezcenne, potrafią szkraba stymulować w taki sposób, że nawet do łba by mi nie przyszło. Aż się boję jak moje starsze szarańczaki wystymulują mi Elfa. Pewnie będę miała podobną kolekcję fot :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Elf przyjdzie do Ciebie i powie "Matka, zapodaj browara" to wtedy możesz zacząć się bać, a tak to wyluzuj i czaj się z aparatem;)

      Usuń
  9. Wszystkiego Naj dla Stiflera!

    Kurcze, musze znalezc jakiegos dobrego "haka" na moja core, zeby go lepiej stymulowala, bo Sifler bije na glowe mojego 19-miesieczniaka i az mi wstyd! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Agata:*
      Oj tam Kochana, tak naprawdę czy to ważne kiedy taki maluch zaacznie naśladować konika? Eeeeee tam, grunt, że wszystko jest ok. A jako, że to nie wyścig o złote gacie, to niech se tam mają swoje własne tempo, no nie?;))

      Usuń
  10. Dzieciaki masz superowate !!! No ale jakby nie bylo dzieci inteligencje dziedzicza po Matce.
    Rycho tez moze byc. fajny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Liz, ja zawsze powtarzam ,że wszystkie pozytywne cechy dzieci jak świat światem dziedziczą po matce, a negatywne- wiadomo, po ojcu;))

      Usuń
    2. sprawa jest oczywista - większość kobiet ma nieudanych mężów, ale genialne i prześliczne dzieci - no to po kim by było? :)

      Usuń
    3. aLusia Ty prawde prawisz:))) Ja mam teraz udanego meza, ale dziecko to se zrobilam z kompletnym nieudacznikiem:))))

      Usuń
    4. Piękne zdjęcia robisz:)

      Usuń
    5. aLusia, mój to nawet udany, ale to i tak niemożliwe, żeby to po nim takie fantastyczne dzieci były, więc chcąc nie chcąc wychodzi, że po mnie;))))))))))))

      Star, no nie mógł być nieudacznikiem kompletnym, bo z tego co piszesz dobre dzieci robił;)))

      Layla, dzięki. Choć w tej materii przynajmniej jestem obiektywna, bo tak szczerze to u mnie ani talentu, ani sprzętu:))) Za to lubię na piękne zdjęcia popatrzeć. Moim mistrzem w tej dziedzinie jest Mariusz Nikodemski, polecam jego blog:
      http://mojepstrykanie.blogspot.com/

      Usuń
  11. Nie rozmawiam Tobą lachonie... Mówiłaś, że jesteś gruba! Kłamałaś!!! Zostałam sama!!!!
    Nie zaprzeczaj! Nie uwierzę! Chyba, że wrzucisz zdjęcie w kostiumie :-)))
    Brytusia

    Ps. A Stifler zupełnie jak Maciek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę Cię bardzo, oto zdjęcia z plaży:
      http://fakty.interia.pl/slideshow/galerie,iId,1055925,iAId,74286,iSort,5#1055925

      P.S. To z bloga to takie zdjęcie w pozycji strategicznej jest. Nogami ugniatam brzuch, ud nie widać, a tyłek w tej pozycji i tak zwisa więc nikt się nie dopatrzy;)))

      Usuń
  12. Z okazji urodzin serdeczne zyczenia zdrowka, szczescia, pociechy z dzieciaczkow I uciechy z meza oraz sukcesow w blogowaniu, ogrodkowaniu, pracy I gdzie jeszcze sobie zyczysz. Witaj w klubie duzych dziewczynek, od dzisiaj mozesz ogladac wszystkie filmy o tresci dla doroslych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wierzę, pamiętałaś! :))))

      Dziękuję serdecznie, wielki buziak:***

      Usuń
    2. No oczywiscie ze pamietalam :-) Jak prawdziwa kobieta (albo slon, ale wole kobiete) nigdy niczego nie zapominam... Milego dnia xxx

      Usuń
  13. swietne zdjecia! super dziecka masz :)
    spoznione, ale nich sie chowa zdrowo, wesolo i bedzie wam samom radosciom. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowni są, pozdrawiam jupikjupik

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...